Starannie przygotowana setlista, dopracowana scenografia z wyszukanym oświetleniem i mnóstwem efektów pirotechnicznych, a do tego porywająca energia i obecność francusko-szwajcarskiej mezzosopranistki Mariny Viotti w utworze „Mea culpa (Ah! Ça ira!)”... W niedzielę 30 listopada 2025 r. Gojira zachwyciła nas swoim jedynym koncertem w Accor Arena w Paryżu. Ten trwający 1 godz. 45 min. występ bez wątpienia należy do naszych ulubionych koncertów tego roku!
Jak długą drogę przebyła grupa Gojira od swoich początków w 1996 roku. Divan du Monde w 2001 roku, Locomotive w 2003 roku, La Cigale w 2004 roku, Nouveau Casino w 2005 roku, pierwszy Hellfest i pierwszy Bercy jako support Slayera w 2006 roku, trasa koncertowa po Ameryce Północnej kilka miesięcy później, support Metalliki w Arras w 2008 roku, a następnie w 2012 roku na Stade de France, nominacje do Grammy Awards i zwycięstwo w 2025 roku za„Mea Culpa (Ah! Ça ira!)”, udział w ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, nagrody Foudres ... trudno wymienić wszystkie etapy, które wyznaczyły niesamowitą karierę Gojiry.
Tej jesieni francuska grupa metalowa przemierza drogi Francji, mając w programie 12 koncertów. Po Reims i Lille, zespół zawitał do
Accor Arena w Paryżuwniedzielę 30 listopada 2025 r. na jedyny,
wyprzedany koncert. Był to koncert długo oczekiwany przez fanów zespołu. Wielu z nich zgromadziło się przed salą
30 listopada 2025 roku o godz. 18:00, kiedy otwarto drzwi. Fani byli łatwo rozpoznawalni dzięki ubraniom, które dumnie nosili, z wizerunkami Gojiry lub innych zespołów metalowych, w tym Metalliki. Czekając na pojawienie się zespołu na scenie, zapowiedziane na godz. 21:00, publiczność nie wahała się powiększyć swojej garderoby i zrobić kilka zakupów, kupując nowe koszulki, bluzy, czapki, a nawet plakat z autografem w limitowanej edycji za 100 euro.
Death metal i hardcore punk w pierwszej części
Aby umilić sobie czas oczekiwania na pojawienie się
Gojiry, widzowie rozgrzewają się spokojnie przy dźwiękach
Neckbreaker, młodej duńskiej grupy o niesamowitej energii, grającej energiczny i skuteczny death metal. Jednak naszym faworytem jest
Comeback Kid, kanadyjska grupa proponująca umiejętne połączenie punka i hardcore'u. Napędzana niesamowitą energią wokalisty, grupa momentami przypomina nam norweską grupę Kvelertak. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy
Comeback Kid zaczął grać kultowy
utwór „Refuse/Resist” Sepultury!
Gojira: eksplozja energii i blask na początku setu
O godz. 21:02 na scenę wkracza Gojira. Jak przystało na metalowców, Joe Duplantier,Christian Andreu i Jean-Michel Labadie są ubrani na czarno. Perkusista Mario zdecydował się natomiast na same czarne szorty.
Na tę okazję francuska grupa przygotowała niezwykle dopracowaną scenografię. Najpierw pojawiają się ekrany na tle sceny i półkole otaczające perkusję Mario, na które Joe kilkakrotnie wchodzi podczas koncertu. Następnie pojawiają się
światła zainstalowane wszędzie, na podłodze, w powietrzu, po bokach, które zapowiadają tylko dobre rzeczy na przyszłość. Wkrótce będziemy mieli okazję to zobaczyć.
Gojira rozpoczyna swój występ utworem
„Only Pain”. Po kilku sekundach pojawiają się pierwsze płomienie, rozświetlając salę
Accor Arena. Publiczność nie ukrywa swojego entuzjazmu, wydając z siebie euforyczne okrzyki.
A to dopiero początek, ponieważ Gojira nie da nam chwili wytchnienia podczas tego 1 godziny i 45 minut trwającego setu! Zespół kontynuuje utworami„The Axe” i„Backbone”, podczas gdy płomienie nadal buchają ze wszystkich stron, mieszając się z strumieniami CO2 i tworząc piękne obrazy. Następnie w paryskiej sali rozbrzmiewa znakomityutwór „Stranded”, a publiczność, zaskoczona strumieniem białych serpentyn spadających na parkiet jak meduzy, wybucha okrzykami radości!
Na scenie czwórka muzyków nie oszczędza się. Mario potwierdza swój talent perkusisty, a basista Jean-Michel wielokrotnie wykonuje gwałtowne ruchy głową do przodu. Po raz pierwszy Joe nie ma przy sobie gitary. Nie jest to łatwe dla wokalisty i muzyka, który zazwyczaj chowa się za swoim ulubionym instrumentem. Jednak kontuzja kciuka prawej ręki uniemożliwia mu granie wszystkich partii gitarowych podczas tej trasy. Tego wieczoru, w Accor Arena, jego frustracja jest namacalna. Chociaż dwukrotnie chwyta za gitarę, zaskakuje nas, naśladując kilka riffów gitarowych ręką z protezą. Od początku tej trasy Joe eksperymentuje więc z nową scenografią. Lider Gojiry radzi sobie bardzo dobrze, pokazując nam całą swoją siłę wokalną. Na tę okazję zespołowi towarzyszy wyjątkowo Greg Kubacki, amerykański gitarzysta Car Bomb.
Kwartet, który na kilka koncertów przekształcił się w kwintet, kontynuuje występ z zapałem i pasją. Efekty pirotechniczne pojawiające się z przodu i z tyłu sceny nadal rozgrzewają salę, a na ekranach wyświetlane są na przemian obrazy syntetyczne i filmy z koncertu na żywo. W pitcie publiczność bawi się świetnie, tańcząc pogo i tworząc circle pit w zaraźliwie dobrym nastroju.
Latające wieloryby i podwójna pedałka przez 5 minut non-stop
Na ekranach wyświetlane są obrazy fal, a pierwsze nuty utworu
„Wisdom Comes” rozbrzmiewają w paryskiej sali. Atmosfera zmienia się, gdy zespół zaczyna grać utwór
„Flying Whales” z
albumu „From Mars to Sirius”, który w tym roku obchodzi swoje 20-lecie! Rozbrzmiewa śpiew wielorybów, a dwa gigantyczne kaszaloty wyskakują w powietrze. Oba wieloryby przelatują nad salą w Paryżu, a dzięki niebieskim światłom sprawiają wrażenie, jakby pływały w wodzie. Ta piękna, wzruszająca i poetycka chwila przypomina nam o głębokim zaangażowaniu
Gojiry w ochronę środowiska i oceanów oraz jej niezawodnym wsparciu dla
organizacji Sea Shepard, obecnej tego wieczoru w korytarzach
Accor Arena.
Kiedy dwa wieloryby wracają za kulisy, Mario opuszcza swoje miejsce za perkusją i pojawia się na przedzie sceny, z koroną na głowie, biżuterią na szyi, czarną maską na twarzy i obrazem Mona Lisy pod pachą, wywołując salwy śmiechu wśród paryskiej publiczności. Mario odwraca obraz. Można na nim przeczytać:„Ça vaParis” (Wszystkowporządku,Paryżu).„Chcecie więcej podwójnej stopy???”, a następnie„5 minut non-stop???” – napisano na innym plakacie. Po kolejnym plakacie z napisem„Zróbcie hałas!!” zaczyna się potężny utwór„From the Sky” i zgodnie z obietnicą 5 minut podwójnej stopy non-stop. Ten wybuchowy moment wywołuje gorące oklaski pod koniec utworu. Po raz kolejny technika Mario nie zawodzi. Utalentowany muzyk pokazuje nam swój niepowtarzalny styl, oparty nasolidnym groove'ie i doskonale opanowanej mocy!
Hity z albumu „Fortitude” i nawiązanie do Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, z gościnnym udziałem Mariny Viotti.
Temperatura wzrasta jeszcze bardziej, gdy Gojira zaczyna wykonywać niesamowity utwór„Another World”, wzbogacony o kilka nowych efektów pirotechnicznych, a następnie genialny „Silvera”. Myśleliśmy, że atmosfera osiągnęłajuż swój szczyt. Ale myliliśmy się.Na ekranie pojawiają się obrazyściętej Marie-Antoinette trzymającej własną głowę w dłoniach, zapowiadające utwór, który sprawił, że Gojira stała się sensacją lata 2024 roku,„Mea culpa (Ah! Ça ira!)”. Wisienką na torcie było zaproszenie na tę okazjęfrancusko-szwajcarskiej mezzosopranistki Mariny Viotti. Rozrzucając czerwone serpentyny w orkiestronie i wyświetlając zdjęcie Conciergerie, zespół nie waha się dodać kolejnych nawiązań do słynnej ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich. To wspaniała chwila, która na kilka minut przenosi nas z powrotem w atmosferę emocji towarzyszących igrzyskom olimpijskim w Paryżu.
W wynikuintensywnego headbangingu zaczynamy odczuwać ból w szyi. Ale nie ma to znaczenia, ponieważ ku naszej wielkiej radości koncert trwa dalej, w oszałamiającej i zaraźliwej atmosferze, z utworami„Born in Winter”,„Born for One Thing”, a następnie medleyem z albumu„Mars to Sirius”(„Where Dragons Dwell” /„To Sirius” /„Ocean Planet”/„In the Wilderness”). Następnie nadchodzi czas na szamański utwór„The Chant”. Joe ponownie zaprasza na scenę Marinę Viotti i zachęca publiczność do wspólnego śpiewania. W tym momencie następuje całkowita jedność. Gojira postanawia zakończyć koncert nieodzownym utworem„Amazonia” z albumu„Fortitude”.
Mario podczas sesji surfowania w fosie Accor Arena
Nie można było jednak zapomnieć o gromkim bisie, który rozpoczął się znakomitym utworem„L'enfant sauvage”, a następnie urzekającym„Global Warming”. Po 1 godzinie i 45 minutach występu Gojira została, co nie jest zaskoczeniem, owacyjnie przyjęta przez fanów, którzy byli pod wrażeniem tego występu. Jak zawsze w przypadku zespołów metalowych, Gojira nie zapomniała o rzuceniu do pogo gitarowych kostki i pałek perkusyjnych. Zespół użył nawet wiatrówki, aby rzucić na trybuny zwinięte w kulki koszulki, sprawiając radość kilku osobom! Kiedy wydawało się, że koncert dobiegł końca,Jean-Michel Labadie i Mario Duplantier najwyraźniej nie mieli ochoty opuszczać sali w tę niedzielę wieczorem. Podczas gdy pierwszy z nich improwizował slam wśród publiczności, drugi pozwolił sobie na małą sesję surfowania w środku pogo, na swojej desce wakeboardowej niesionej przez fanów!
Ostatecznie Gojira wyciągnęła ciężką artylerię podczas tej francuskiej trasy, z czystą i niesamowicie dopracowaną scenografią. Spodziewaliśmy się czegoś niezwykle potężnego. Nie sądziliśmy jednak, że trójkolorowa kombinacja tak bardzo nas zachwyci. Od początku do końca efekty pirotechniczne (być może dla niektórych zbyt intensywne?) nadawały rytm show, nie dając nam chwili wytchnienia. Cóż za radość oglądać koncert tej jakości, zapewniony przez francuski zespół metalowy, który wciąż nas zaskakuje!
Gojira: setlista koncertu w Accor Arena w Paryżu
- Only Pain
- The Axe
- Backbone
- Stranded
- Komórka
- Mądrość przychodzi
- Latające wieloryby
- From the Sky
- Inny świat
- Silvera
- Mea culpa (Ah! Ça ira!) – z Mariną Viotti
- Urodzony zimą
- Urodzony dla jednej rzeczy
- Where Dragons Dwell / To Sirius / Ocean Planet / In the Wilderness ( Medley z „From Mars to Sirius”)
- The Chant – z Mariną Viotti
- Amazonia
Bis:
- Dzikie dziecko
- Globalne ocieplenie