Sam Raimi konfrontuje Czarownika Marvela z kilkoma wersjami samego siebie w Doctor Strange in the Multiverse of Madness, wyemitując na TF1 w niedzielę 25 października 2026 o godz. 21:10. Premierę we Francji miał 4 maja 2022 roku, a film kontynuuje przygody Doctor Strange po Spider-Man: No Way Home.
Strange spotyka Amerykę Chavez, nastoletnią bohaterkę potrafiącą tworzyć portale między wymiarami, która zwraca się o pomoc do Wand y Maximoff, zwaną Czarownicą Scarlet. Benedict Cumberbatch i Elizabeth Olsen powracają w tych rolach, a Xochitl Gómez wciela się w Amerykę. Do obsady dołączają także Benedict Wong, Chiwetel Ejiofor i Rachel McAdams.
Koegzystencja kilku wersji Strange skłoniła Benedicta Cumberbatcha do skupienia się na różnicach w zachowaniu, a nie na całkowitej przemianie postaci. Podczas konferencji prasowej z okazji premiery mówił o radości z „zmiany wyglądu, […] postawy albo manier czy zdolności postaci i pokazania tej samej osoby, ale będącej inną”. Z kolei Elizabeth Olsen podkreślała kontynuację drogi Wandy: „Mam nadzieję, że w tym filmie widzowie zobaczą tę kontynuację akceptacji tego, kim jest”.
Nasza opinia o Doktor Strange w the Multiverse of Madness
Doktor Strange w the Multiverse of Madness to piękny i zaskakująco dopracowany film długometrażowy, zarówno pod kątem formy, jak i treści, który według nas realizuje założenie, jakie stawiali sobie studia Marvel przy wyborze Chloé Zhao na kierowniczkę Eternals: stworzyć kinowy obraz bardziej wysmakowany w formie.
To udany eksperyment, bo nowe przygody Strange’a to prawdziwy biżuteria filmowa w konstrukcji. Reżyser Sam Raimi wykorzystuje tu elementy filmu grozy, nie będąc nim klasycznie, dzięki inteligentnemu i zaskakującemu zastosowaniu klisz grozy w kadrach, muzyce i innych zabiegach.
Zombie, slasher, co tylko chcesz — wszystko w jednym, co zadowoli amatorów gatunku. Ale niech reszta nie martwi się: Doktor Strange w the Multiverse of Madness nie straszy bardziej niż trzeba — wręcz przeciwnie, zadowoli nawet osoby, które lękają się horrorów, bez żartu o słowo „gore” w tle, mimo kilku mocniejszych scen.
Doceniamy także oszczędny fan service: mamy tu więcej cameosów niż ról pierwszoplanowych, ale nie na tyle, by zaburzyć filmową opowieść, która skupia się na historii i jej sposobie opowiadania. W kwestii fabuły fani komiksów powinni być usatysfakcjonowani, bo Stephen Strange zostaje przybliżony do swojego pierwowzoru z kart komiksów, a w filmie pojawia się także mały ukłon w stronę serca multiversum, który macie okazję odkryć sami.
Jeśli chodzi o obsadę, Benedict Cumberbatch błyszczy w roli i potrafi nadać postaci nową głębię. Elizabeth Olsen znów dosłownie przyciąga wzrok i zgarnia scenę, powiększając sukces, który osiągnęła w serialu WandaVision. Xochitl Gomez wnosi świeżość, a Benedict Wong dodaje całości solidności.
Podsumowując, Doktor Strange w the Multiverse of Madness to znakomity film o superbohaterach, prawdziwa perełka, który próbuje nowego podejścia i wzbogaca kino. To produkcja z charakterem superbohatera, wyróżniająca się formą i historią, która bez wątpienia spodoba się wszystkim fanom Marvela.
Aby poszerzyć zakres informacji, sprawdź także nasz wybór filmów, seriali i programów do obejrzenia w telewizji w tym tygodniu, nasz przewodnik po nowościach na wszystkich platformach oraz dzienny wybór Co oglądać dziś w streamingu.
Ta strona może zawierać elementy wspomagane przez SI, więcej informacji tutaj.















