Ożywiła muzykę lat dwutysięcznych, tworząc niezwykle chętnie śpiewane refreny i wprowadzając na scenę słoneczną popową energię przed jej czasem. Hilary Duff wraca na muzyczną scenę, a wraz z nią pojawia się pytanie, które od dawna nie daje spokoju francuskim fanom: czy warto liczyć na koncert w Paryżu?
Jeśli te pytania dzisiaj stawiamy, nie jest to przypadek. Amerykańska artystka właśnie zaprezentowała nowy utwór, Roommates, który oznacza powrót do muzyki i nie jest bez znaczenia. W tym samym czasie Hilary Duff po raz pierwszy od 18 lat wystąpiła ponownie na scenie w Londynie 20 stycznia, wzbudzając od razu entuzjazm wśród fanów. To rzadkie i gorąco komentowane pojawienie się wystarczyło, by znów wywołać rozmowę o jej karierze.
Ikona Disneya przemianowana w gwiazdę pop, Hilary Duff nigdy nie zniknęła z naszych radarów. Od Come Clean po Dignity, jej utwory przetrwały pokolenia, napędzając odrodzenie stylu Y2K, którego jest jedną z najbardziej naturalnych twarzy. Dziś, za sprawą albumu Roommates i bardzo udanego powrotu na scenę, udowadnia, że jej pasja wciąż żyje. Ta sama energia, ta sama naturalność i niezwykła umiejętność jednoczenia słuchaczy.
Coniecznie, ten stopniowy powrót na scenę przypomina o jednej kluczowej kwestii: o koncercie, a nawet całej trasie. Na razie nie podano oficjalnych dat europejskich ani koncertu w Paryżu.
A co z Paris na setliście? Napięcie wciąż się utrzymuje... Dla pokolenia, myśl o zobaczeniu jej na paryskiej scenie pewnie już brzmi jak coś oczywistego, co przypomina ciepłe, znajome marzenie. W końcu, tak powstają sny.















