Dlaczego okna w Paryżu są zabite deskami? Historia podatku, w którym nie brakuje powietrza

Przez Rizhlaine de Sortiraparis · Zaktualizowane 5 sierpień 2025 o 15:49 · Opublikowane na 4 sierpień 2025 o 15:49
Czasami przechodzisz obok nich, nie widząc ich... ale kiedy już je zobaczysz, ciekawość bierze górę. Zabite deskami okna w starych budynkach. Chociaż nie jest niczym niezwykłym widzieć okna zabite deskami w dzielnicach nędzy, w tym przypadku powód jest zupełnie inny. Powodem tych fałszywych okien jest zdumiewający podatek od... powietrza. Opowiadamy o czasach, w których oddychanie może podlegać opodatkowaniu.

W Paryżu słynne zamurowane okna nie są tajemnicą architektoniczną, ale wynikiem sztuczki podatkowej opartej na dawnym podatku od okien wprowadzonym w 1798 roku. Ta niezwykła anegdota opowiada o czasach, w których oddychanie było niemal luksusem... i kiedy podatki nakładano nawet na zasłony.

Oto historia absurdalnego podatku od drzwi i okien! Po rewolucji, w 1798 roku, Dyrektoriat wprowadził podatek od otworów - drzwi i okien - na świat zewnętrzny. Pomysł był prosty: im więcej otworów, tym więcej trzeba było zapłacić. Opodatkowano więc każdy otwór widoczny z zewnątrz.

Im więcej miałeś okien, tym więcej płaciłeś. Prawdziwe zaproszenie do życia w ciemności. Paryżanie, którym nigdy nie brakowało sztuczek, nie dali się oślepić. Mniej okien, niższe podatki. Logika nie do podważenia. Szybko się zatkaliśmy, zamurowaliśmy, zakamuflowaliśmy. Niektórzy zdecydowali się na metodę rustykalną: staromodne zacieranie ścian. Inni, bardziej subtelni, wolą trompe-l'œil, malując fałszywe okna, aby zachować harmonię elewacji. Podatnik będzie zachwycony - tak samo jak ty, z fałszywym balkonem.

I tak Paryż skończył z fasadami pełnymi fałszywych okien, znanych również jako "okna podatkowe". Niektóre z nich są pomalowane w stylu trompe-l'œil, inne to proste otwory skazane na wieczną zagładę. Chodziło nie tylko o oszczędność pieniędzy: symetria fasad Haussmanna, tak droga architektom, również musiała zostać zachowana. Nie chcieliśmy chwiejnej fasady, nawet jeśli byliśmy źli na podatnika.

Miłośnicy starego kamienia mieli pole do popisu: okna słupkowe, podzielone na kilka części, liczyły się jako cztery otwory! Werdykt był jasny: styl architektoniczny może kosztować rękę i dwoje oczu.

Oczywiście wszystko to ma swoje skutki uboczne: ukrywając światło, rujnujemy nasze zdrowie. Mniej okien oznacza mniej powietrza, mniej higieny i więcej chorób. Już w XIX wieku lekarze angażowali się w tę sprawę, potępiając podatek, który był tak niejasny, jak jego konsekwencje. Ostatecznie zniesiono go dopiero w 1926 roku. Uff, w końcu mogliśmy otworzyć nasze okna bez obecności celnika na balkonie.

I nie, Paryż nie był sam w tym teatrze cieni. Cała Francja miała do tego prawo, od najskromniejszego wiejskiego domu po najszlachetniejszą kamienicę. I ten genialny pomysł nie był tylko francuski: w Wielkiej Brytanii słynny "podatek okienny" został wprowadzony w 1696 roku i zniesiony w 1851 roku, również pozostawiając za sobą ślepe fasady. Belgia, Holandia i Hiszpania również uległy pokusie opodatkowania światła. Wydaje się, że w tamtych czasach wyraźne widzenie było przywilejem podatkowym.

Ta strona może zawierać elementy wspomagane przez SI, więcej informacji tutaj.

Przydatna informacja
Uwagi
Udoskonal wyszukiwanie
Udoskonal wyszukiwanie
Udoskonal wyszukiwanie
Udoskonal wyszukiwanie