Na twoim termometrze jest 2°C , niebo jest szare, a mimo to... zaczynają sypać się duże płatki śniegu. To nie jest iluzja optyczna, lecz dobrze znany zjawisko meteorologiczne.
Choć dla wielu śnieg kojarzy się z temperaturą około zera, nauka pokazuje, że sytuacja jest bardziej skomplikowana. Regularnie można zaobserwować opady śniegu, które zalegają na ziemi, nawet gdy temperatura powietrza jest formalnie powyżej punktu zamarzania.
Ale jak to możliwe, że te kryształy śniegu nie zamieniają się w deszcz, zanim dotrą do nas? Znany jako "śnieg odwilżowy" lub izotermia, ten zjawisko opiera się na precyzyjnej mechanice. Oto trzy główne powody, które pozwalają śniegowi dotrzeć do nas w całości.
Śnieg nie powstaje na poziomie chodnika, lecz kilka kilometrów na wysokości, tam gdzie temperatura jest znacznie poniżej zera (często od -10°C do -20°C). Jeśli warstwa ciepłego powietrza tuż przy powierzchni jest bardzo cienka (zaledwie kilkaset metrów), to płatek śniegu po prostu nie ma wystarczająco czasu, by się całkowicie stopić zanim dotknie ziemi. W efekcie spada jako „mokry śnieg” albo „zupa”, ale wciąż pozostaje lodem.
To najbardziej zaskakująca właściwość. Aby kryształek śniegu się rozpuścił, potrzebuje ciepła. Jeśli spadnie do bardzo suchego powietrza, część śniegu odparuje bezpośrednio z powrotem w parę. Ten proces pochłania energię i natychmiast ochładza otaczające powietrze wokół kryształka. W ten sposób kryształek tworzy własną „bańkę chłodu”, chroniącą go przed przemianą w deszcz nawet przy temperaturze 3°C czy 4°C.
Kiedy zaczyna intensywnie padać, gęsta warstwa zimnych płatków śniegu powoli chłodzi warstwę ciepłego powietrza, którą przechodzą. Rozpuszczając się, pierwsze płatki piją ciepło z otaczającego powietrza. Stopniowo temperatura obniża się, zbliżając się do 0°C. Dlatego często z deszczu zimnego, w ciągu kilku minut, robi się śnieg.
Ta strona może zawierać elementy wspomagane przez SI, więcej informacji tutaj.















